
W noc paschalną w liturgii wydarza się coś niezwykłego, czas jakby się zatrzymuje. Nie płynie już tak, jak zwykle go doświadczamy, od godziny do godziny, od dnia do dnia. Przez osiem dni – od niedzieli zmartwychwstania do tzw. białej niedzieli – Kościół trwa w jednym, nieprzerwanym „dziś” Zmartwychwstania.
Dlatego w Oktawie Paschalnej modlimy się niemal tymi samymi słowami. Otwieramy brewiarz wciąż na tych samych stronach. Każdego dnia słyszymy i wypowiadamy: „w tym dniu”. Jakby wszystko wydarzało się teraz, właśnie w tej chwili.
Codziennie rozbrzmiewa hymn Chwała na wysokości Bogu, jak w noc, która wszystko odmieniła. Światło nie gaśnie, ani paschał, znak Zmartwychwstałego, ani zapalona menora, przypominająca, że pośród nas jest Świątynia – Ciało Chrystusa. To nie są tylko symbole. To znaki obietnicy, w której jesteśmy zanurzeni.
Każda liturgia tych dni prowadzi nas także do źródła, do chrzcielnej sadzawki. Do momentu, w którym nasze życie zostało zanurzone w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Woda, którą zostaliśmy obmyci, nie należy do przeszłości. Ona wciąż w nas żyje.
Oktawa Paschalna uczy nas innego spojrzenia na czas. Nie tylko tego mierzonego zegarem, ale tego, który Bóg wypełnia swoją obecnością. To czas łaski, czas, w którym można zatrzymać się i naprawdę zobaczyć, że Zmartwychwstanie jest rzeczywistością, w której z wiary żyjemy.
Pozostań w tym „dzisiaj”. Nie spiesz się. Pozwól, by światło, które nie gaśnie, rozświetlało także twoje wnętrze. Gdy już goście odeszli od stołu, można odetchnąć od pewnego świątecznego pośpiechu, oddaj się modlitwie, czytaniu Słowa Bożego, dziękczynieniu i uwielbieniu. Może jeszcze raz wróć do tego, co działo się w dniach Triduum Paschalnego i przemedytuj to na spokojnie. Teraz jest dobry czas.
Niech Zmartwychwstały nas błogosławi na te osiem świetych dni paschalnych.
Wasz brat,
+Tomasz Jordan