
Aniołowie są niemal wszędzie. Możemy znaleźć ich przedstawienia w kościołach, na obrazach, w książkach dla dzieci, ale także jako drewniane, ceramiczne czy porcelanowe figurki zdobiące nasze mieszkania. W kulturze popularnej anioł stał się symbolem dobra, bezpieczeństwa, opieki i pocieszenia. Istnieje również współczesna „duchowość anielska”, która przypisuje aniołom rozmaite funkcje: osobistych przewodników, duchowych opiekunów, pośredników, a czasem niemal niezależnych od Boga istot posiadających szczególną wiedzę i moc. Wiele z tych wyobrażeń może być pięknych, ale nie wszystkie należą do wiary Kościoła.
Chrześcijaństwo rzeczywiście wierzy w aniołów. Nie jest to jednak wiara w „anioły” rozumiane jako element duchowości oderwanej od Boga, lecz wiara w Boga, który jest Stwórcą rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Już pierwsze słowa Symbolu Nicejsko-Konstantynopolitańskiego przypominają nam, że wierzymy w Boga, „Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych”. Świat niewidzialny nie jest więc dla chrześcijan konkurencyjną rzeczywistością wobec świata materialnego. Jest częścią jednego stworzenia Bożego.
Świat niewidzialny
Biblia nie przedstawia nam kompletnego „podręcznika angelologii”. Nie znajdziemy w niej jednej księgi poświęconej aniołom ani szczegółowego katalogu wszystkich ich rodzajów i funkcji. Pismo Święte mówi o nich przede wszystkim wtedy, gdy ich obecność wiąże się z działaniem Boga. Anioł jest bowiem przede wszystkim posłańcem Boga – greckie słowo angelos oznacza właśnie posłańca.
Autor Listu do Hebrajczyków nazywa aniołów „duchami przeznaczonymi do usług, posyłanymi na pomoc tym, którzy mają dostąpić zbawienia” (Hbr 1,14). To krótkie zdanie bardzo dobrze wyznacza chrześcijańskie rozumienie ich miejsca w świecie. Aniołowie są duchami, należą do stworzenia, służą Bogu i uczestniczą w Jego działaniu wobec człowieka. Nie są jednak bogami ani istotami boskimi. Nie mają własnego, niezależnego od Boga źródła istnienia czy mocy.
Święty Grzegorz z Nazjanzu, opisując stworzenie świata niewidzialnego, mówi o anielskich mocach jako o „wtórnych blaskach” stworzonych przez Boga i będących sługami pierwszego Blasku. Aniołowie otrzymują swoje światło od Boga i uczestniczą w Jego chwale, ale nie są źródłem tej chwały. Grzegorz podkreśla przy tym, że rzeczywistość anielska przekracza możliwości naszego poznania. Możemy wiedzieć, że aniołowie istnieją, możemy mówić o ich służbie i chwale, ale nie powinniśmy udawać, że znamy szczegółowo całą rzeczywistość świata duchowego.
Podobnie święty Bazyli Wielki, mówiąc o aniołach i archaniołach, zdecydowanie odróżnia stworzenie od Boga. Aniołowie otrzymują uświęcenie; Bóg natomiast jest źródłem świętości. To ważne rozróżnienie: anioł może być święty, ponieważ został uświęcony przez Boga, ale nie jest święty w tym samym sensie, w jakim święty jest sam Bóg.
Aniołowie w historii zbawienia
Kiedy czytamy Biblię, szybko zauważamy, że aniołowie pojawiają się w najważniejszych momentach historii zbawienia. Anioł przychodzi do Abrahama (Rdz 18), anioł towarzyszy ludowi Izraela (Wj 23,20), anioł Gabriel zwiastuje Zachariaszowi narodzenie Jana Chrzciciela (Łk 1,11–20), a następnie Maryi narodzenie Jezusa (Łk 1,26–38). Aniołowie ogłaszają pasterzom narodzenie Chrystusa (Łk 2,8–14), usługują Jezusowi po kuszeniu na pustyni (Mt 4,11), pojawiają się przy Jego zmartwychwstaniu (Mt 28,1–7; J 20,11–13), a Dzieje Apostolskie wielokrotnie opisują ich udział w życiu pierwszego Kościoła (np. Dz 5,19; 12,7–11).
To bardzo charakterystyczne: aniołowie nie są bohaterami historii zbawienia zamiast Boga. Ich obecność zawsze wskazuje dalej. Gabriel nie przychodzi po to, aby ludzie fascynowali się Gabrielem. Przychodzi, aby zwiastować wcielenie Syna Bożego. Aniołowie przy żłobie nie zatrzymują uwagi na sobie, lecz ogłaszają narodziny Zbawiciela. Aniołowie przy grobie nie są centrum opowieści o zmartwychwstaniu ale wskazują na pusty grób i na Chrystusa, który zmartwychwstał.
Można powiedzieć, że dobry anioł jest zawsze „przezroczysty” wobec Boga. Jego zadaniem nie jest przyciągnięcie człowieka do siebie, lecz skierowanie go ku Temu, którego sam adoruje.
Michał, Gabriel i Rafał
Biblia wymienia imiona kilku aniołów. Archanioł Michał pojawia się w Księdze Daniela jako obrońca ludu Bożego (Dn 10,13.21; 12,1), a w Liście Judy nazwany zostaje wprost „archaniołem” (Jud 9). W Apokalipsie Michał i jego aniołowie walczą ze smokiem, który symbolizuje moc przeciwną Bogu (Ap 12,7–9).
Gabriel jest Bożym posłańcem. W Księdze Daniela interpretuje wizje proroka (Dn 8,15–17; 9,21), a w Ewangelii Łukasza przynosi Zachariaszowi i Maryi wiadomość dotyczącą Bożego planu zbawienia (Łk 1,19.26–38).
Rafał natomiast występuje w Księdze Tobiasza, gdzie towarzyszy Tobiaszowi w jego podróży i pomaga jego rodzinie (Tb 3,17; 5,4–6; 12,15).
Tradycja chrześcijańska rozwinęła następnie naukę o różnych zastępach czy chórach anielskich. W szczególny sposób uczynił to autor dzieł przypisywanych Dionizemu Areopagicie, mówiąc o dziewięciu chórach: Serafinach, Cherubinach, Tronach, Panowaniach, Mocach, Władzach, Zwierzchnościach, Archaniołach i Aniołach. Trzeba jednak pamiętać, że jest to rozwinięcie tradycji teologicznej, a nie prosty wykaz podany w jednym miejscu przez Pismo Święte. Sam święty Grzegorz z Nazjanzu wymienia różne nazwy niebiańskich mocy, ale jednocześnie przyznaje, że rzeczywistość ta przekracza nasze poznanie.
Dlatego chrześcijanin nie musi znać „całej hierarchii anielskiej”, aby wierzyć w aniołów. Nie jest to wiedza konieczna do zbawienia. Najważniejsze pozostaje to, co objawia nam Pismo: aniołowie są stworzeniami Boga, służą Mu, uczestniczą w Jego dziele i wraz z całym stworzeniem oddają Mu chwałę.
„Aniele Boży” – modlitwa nie tylko dla dzieci
W Polsce niemal każdy, kto wychował się w tradycji katolickiej, zna modlitwę: „Aniele Boży, Stróżu mój…”. Czasem jednak po latach przestajemy ją odmawiać. Kojarzy nam się z dzieciństwem, pierwszą modlitwą wieczorną, katechezą i obrazkiem z aniołem prowadzącym dziecko nad przepaścią. Dorosły człowiek może pomyśleć, że to modlitwa zbyt prosta.
A jednak sama idea, która stoi za tą modlitwą, jest bardzo starożytna. Jezus mówi o „ich aniołach” w odniesieniu do najmniejszych: „ich aniołowie w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie” (Mt 18,10). Psalmista mówi natomiast: „Anioł Pański zakłada obóz warowny wokół bojących się Jego i ich ocala” (Ps 34,8). List do Hebrajczyków przypomina o aniołach jako duchach posłanych „na pomoc tym, którzy mają dostąpić zbawienia” (Hbr 1,14).
Nie oznacza to oczywiście, że chrześcijanin powinien przypisywać każdemu wydarzeniu nadprzyrodzone znaczenie albo próbować rozpoznawać przy sobie niewidzialną postać. Wiara w aniołów nie wymaga poszukiwania niezwykłych doświadczeń. Nie potrzebujemy widzieć anioła, aby wierzyć, że Bóg może posługiwać się swoimi aniołami.
Dlatego modlitwa „Aniele Boży” może być również modlitwą człowieka dorosłego. Nie dlatego, że dorosły chrześcijanin powinien pozostać dzieckiem w wierze, ale dlatego, że dojrzałość wiary nie polega na odrzucaniu prostych prawd, lecz na coraz głębszym rozumieniu ich znaczenia. Możemy więc prosić Boga o opiekę i możemy prosić naszego anioła stróża o modlitwę, pamiętając, że źródłem naszego zbawienia i bezpieczeństwa jest zawsze Bóg.
Czy wolno modlić się do aniołów?
Tutaj pojawia się pytanie, które może wydawać się kłopotliwe. Skoro Biblia mówi o „kultu aniołów” w Liście do Kolosan (Kol 2,18), a w Apokalipsie Jan pada przed aniołem, który natychmiast mówi mu: „Bogu oddaj pokłon” (Ap 22,8–9), to dlaczego Kościół zwraca się w modlitwie do aniołów?
Przede wszystkim trzeba dobrze rozumieć słowo „kult”. Pismo Święte rzeczywiście zdecydowanie odrzuca oddawanie aniołom czci, która należy się Bogu. Autor Apokalipsy nie pozostawia tutaj żadnej wątpliwości: kiedy Jan chce oddać pokłon aniołowi, ten go powstrzymuje i mówi: „Jestem współsługą twoim (…). Bogu oddaj pokłon” (Ap 22,9). Święty Paweł natomiast ostrzega przed praktyką, którą określa jako „kult aniołów” (Kol 2,18).
Kościół nie naucza jednak, że aniołowie są bogami ani że należy oddawać im cześć równą czci Boga. Kiedy chrześcijanin mówi: „Święty Michale Archaniele, módl się za nami”, nie mówi: „Michale, jesteś Bogiem”. Prosi stworzenie Boże, aby wraz z nim zwróciło się do Boga. Jest to ta sama logika, która stoi za prośbą kierowaną do świętych: „módlcie się za nami”.
Właśnie dlatego warto mówić raczej o czci, wstawiennictwie i prośbie o modlitwę, a nie o oddawaniu aniołom kultu. Świadectwa starożytnego Kościoła pokazują, że problemem nie było samo uznawanie aniołów czy ich czczenie jako Bożych sług, lecz traktowanie ich jak niezależnych bóstw lub zwracanie się do nich w sposób, który odrywał człowieka od Chrystusa. Kanon 35 synodu w Laodycei przestrzega właśnie przed „wzywaniem aniołów” w kontekście praktyki określonej jako ukryte bałwochwalstwo.
To rozróżnienie jest bardzo istotne również dzisiaj. Możemy prosić aniołów o modlitwę, ale nie powinniśmy budować osobnej religii anielskiej. Nie potrzebujemy poznawać „sekretnych imion” aniołów, nawiązywać z nimi kontaktu, szukać od nich prywatnych objawień ani przypisywać im mocy, którą posiada tylko Bóg.
Aniołowie prowadzą nas do liturgii nieba
Być może najpiękniejszy obraz aniołów odnajdujemy nie w prywatnej pobożności, lecz w liturgii. Kiedy Kościół śpiewa „Święty, Święty, Święty”, nie jest to tylko poetycki opis nieba. Jest to wejście ziemskiego zgromadzenia w uwielbienie całego stworzenia. Prorok Izajasz widzi Serafinów wołających jeden do drugiego: „Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów” (Iz 6,3). Apokalipsa przedstawia natomiast niebo jako miejsce, w którym niezliczone zastępy stworzeń nieustannie oddają chwałę Bogu (Ap 4,8–11; 5,11–14). W liturgii Kościół dołącza do tego uwielbienia.
Dlatego aniołowie nie są jedynie „opiekunami poszczególnych ludzi”. Są częścią większej rzeczywistości stworzenia, które zwraca się ku swojemu Stwórcy. Ich obecność przypomina nam, że Eucharystia nie jest prywatnym wydarzeniem grupy ludzi zgromadzonych w jednym miejscu. Jest uczestnictwem Kościoła ziemskiego w chwale Boga, która przekracza granice naszego świata.
Ojcowie Kościoła bardzo mocno podkreślali ten wymiar. Święty Grzegorz z Nazjanzu mówi o anielskim zgromadzeniu i o ich nieustannym zwracaniu się ku chwale Trójcy. Aniołowie są dla niego częścią wielkiego porządku stworzenia, który istnieje dzięki Bogu i ku Niemu jest skierowany.
Chrześcijanin nie powinien fascynować się aniołami bardziej niż Bogiem
Może więc warto na końcu powrócić do początku. Aniołowie są dziś bardzo popularni. Można kupić figurkę anioła, wiarygodną książkę o aniołach, obraz anioła, biżuterię z aniołem czy rozmaite przedmioty mające przypominać o jego obecności. Sama popularność tych przedstawień nie jest oczywiście niczym złym. Chrześcijaństwo od wieków przedstawiało aniołów w sztuce i w liturgii. Problem pojawia się wtedy, gdy anioł zaczyna zajmować miejsce Boga.
Dojrzała chrześcijańska wiara w aniołów jest jednocześnie bardzo prosta i bardzo głęboka. Wierzymy, że Bóg stworzył również rzeczywistość niewidzialną. Wierzymy, że aniołowie są Jego sługami, że uczestniczą w historii zbawienia, że oddają chwałę Bogu i że mogą być posłani do służby człowiekowi. Możemy prosić ich o modlitwę i opiekę, ale nie przypisujemy im boskości. Możemy czcić ich jako święte stworzenia Boga, ale adorację zachowujemy wyłącznie dla Boga.
A kiedy modlimy się słowami „Aniele Boży, Stróżu mój”, nie musimy wracać do dziecięcej wiary. Możemy odmówić tę modlitwę jako ludzie dojrzali, świadomi tego, że świat Boga jest większy niż to, co widzą nasze oczy. Możemy pamiętać, że obok Kościoła, który gromadzi się tutaj, istnieje całe stworzenie zwrócone ku Bogu; że aniołowie wraz z nami służą jednemu Panu; i że ich największą radością nie jest to, abyśmy patrzyli na nich, lecz abyśmy razem z nimi patrzyli na Boga.
„Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu – jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.”
biskup Tomasz Jordan Puchalski